
Lud stał i patrzył. Patrzył na swojego króla, na tego, który zakrólował z drzewa krzyża, na tego, któremu ufundował koronę z cierni. Na tego, który ma otwarte ramiona, żeby nie odrzucić, ale przygarnąć do siebie. Niezwykły tron, jakim jest krzyż. Niezwykli dworacy, którzy szydzą z Jezusa. Szydzi Sanhedryn: „jeśli jesteś Mesjaszem, Bożym wybrańcem, wybaw sam siebie”. Szydzą żołnierze: „jeśli jesteś królem Izraela wybaw sam siebie” i nawet ten łotr, nie nazywany dobrym, wątpi: „czy Ty jesteś Mesjaszem, wybaw siebie i nas”. Wraca echo kuszenia Jezusa na pustyni. Demon odstąpił do czasu i teraz zaczyna ponownie atakować ustami ludzi. Uruchomiono potężną medialną machinę, żeby wszyscy wiedzieli, wszyscy posługujący się językiem hebrajskim, greckim czy łacińskim, kto zawisł na drzewie krzyża. Jezus Nazarejczyk, król żydowski. Niezwykły król.
My mamy dzisiaj szansę, razem z dobrym łotrem, dokonać intronizacji Jezusa na króla, Pana i Zbawiciela naszego życia. „Jezu wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa”. Wspomnij na mnie, wspomnij na tych, których kocham, kocham za mało, wspomnij na tych, których kochać nie potrafię. Wspomnij na tych, którzy mnie nienawidzą. Jezu królu nasz i Zbawicielu, przyjdź ze swoim królowaniem, ze swoim miłosierdziem. Zmieniaj relacje pomiędzy nami. Przyjdź z mocą Twojego słowa.
Gdy ukrzyżowali Jezusa, lud stał i patrzył. My dzisiaj możemy stanąć, wpatrzeć się w ukrzyżowanego i adorować tę wielką miłość. Że aż tak bardzo można umiłować człowieka, umiłować świat, żeby życie dać i dla człowieka powstać ze śmierci do życia.
Źródło: mateusz.pl