Myśl na trzydziestą drugą Niedzielę zwykłą

Podczas każdej Eucharystii, po słowach konsekracji, mówimy wyznanie o Oblubienicy, który czeka na Oblubieńca.
Panie, przyjdź. Przyjdź, Panie Jezu Maranatha.
Coraz bardziej liturgia zaprasza nas do postawy czuwania. Słuchając historii o pannach głupich i mądrych, patrzymy, że czas dobiega końca.
Od następnego rozdziału Ewangelii Świętego Mateusza, zaczyna się opis Paschy Jezusa, Jego męki, śmierci i chwalebnego zmartwychwstania.
Zaraz po ostatniej wieczerzy Jezus zabierze uczniów do Ogrójca i zaprosi uczniów do czuwania i do modlitwy, szczególnie Piotra, Jakuba i Jana.
Oto Oblubieniec idzie. Wyjdźcie mu na spotkanie.
Wyjść na spotkanie przygotowanym. Opatrzonym nie tylko w lampę, ale także w oliwę.
Oliwą jest Światło Ducha Świętego, moc Słowa Bożego.
To jest to uzbrojenie mocą z wysoka, żeby pośród ciemności mieć w sobie światło Słowa. Żeby w świetle słowa umieć czytać swoje życie, żeby być gotowym na przyjście Pana. Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny.

Źródło: mateusz.pl