
Czasami, myśląc o pomocy drugiemu człowiekowi, czekamy na złote góry, na wygraną w totolotka, na zmianę rządów, na spadek po babci. Jezus robi coś zupełnie innego. Nie czeka na złote góry. Bierze to, co jest, to, co Mu dają: pięć chlebów i dwie ryby. Nie przekreśla ich, a błogosławi. Mamy tutaj użyte całe słownictwo eucharystyczne. Jezus spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleb i dał uczniom. Po co? Żeby zanieśli ten chleb innym. Zostało dwanaście koszów pełnych ułomków. Po tym szczególnie rozpoznajemy, że to rozmnożenie chleba ma miejsce na brzegu Galilejskim, że to rodzi się Nowy Izrael, rodzi się Kościół, aby brać odpowiedzialność za drugiego człowieka.
Źródło: mateusz.pl